o Życiu oczywiście:)
Kategorie: Wszystkie | Książkowo | Rodzinnie
RSS
piątek, 03 stycznia 2014
Co lubisz mamo?
Wczoraj podczas zabawy takie pytanie zadała mi córka.
Przygotowywała rysunek z rzeczami, które najbardziej lubi i chciała też narysować moje ulubione rzeczy.
Przez chwilę miałam w głowie pustkę, co chyba nie świadczy najlepiej o mnie, a może raczej o moim samopoczuciu. Dałam się ponieś codzienności, zatopić w niej i przez chwilę zagubić wśród trosk i problemów, które po drodze się przytrafiały ostatnio.
Ale po małej chwili pierwsze co mi przyszło do głowy to: książki
i słowa. 
Dalej musiałam się zastanowić i już wiem. 
Lubię: książki, słowa, słońce, kiedy ogrzewa mi twarz i muska ciało, morze jego wygląd, zapach i szum, ciszę, śmiech M. i córki, śmiech innych ludzi taki czysty i prawdziwy, kino, spotkania
z przyjaciółkami i rozmowy z nimi, kiedyś niedoceniane spotkania
z moją rodziną, rodzicami, rodzeństwem, chwilę kiedy wszyscy jesteśmy razem, lubię kiedy kot się do mnie przytula, widok poranny z autobusu kiedy jadę do pracy i widzę las, spacery po lesie, jazdę rowerem, lubię tańczyć z moją córką kiedy słyszymy fajną piosenkę w rado.
I tak moja lista zaczęła się rozrastać. 
Dziękuję ci córeczko za to pytanie:)

 
niedziela, 26 maja 2013
Na dzień Mamy
Od kiedy zostałam sama mamą zaczęłam patrzeć trochę inaczej na swoją mamę.
To pewnie naturalny stan, ale cieszę się że on przyszedł. Mam wrażenie, że widzę swoich rodziców wyraźniej, bez mgły niedojrzałych emocji.
Dziękuję rodzicom za dom, który stworzyli mi i mojemu rodzeństwu. Dom pełen ciepła i dający poczucie bezpieczeństwa.
Mam wzorzec, wiem czego pragnę dla swojej córeczki.

Chociaż często boję się bardzo, że nie sprostam.


Dla Olgi

wieczorna kołysanka

nie wiem kiedy strach
zamieszkał na stałe we mnie
poczułam że to ja staje się gościem

myślałam że jak się pojawisz to on ucichnie

jesteś doskonała córeczko
jak nie naruszyć twojej delikatności
nie naznaczyć cię sobą

śpisz spokojnie
wtulona w twój oddech znikam
odsuwam na chwilę litanie lęków


sobota, 27 października 2012
Kolejny weekend w pracy
Październik okazał się trudnym miesiącem, czekam kiedy dobije do ostatnich dni.
Tylko jeden wolny weekend trafił mi się w październiku- reszta w pracy...Nie jest łatwo, bardzo tęsknię za Małą, za czasem spędzonym wspólnie z M. i córką. Za leniwym weekendem rodzinnym. Dziś mam ochotę rzucić pracę w diabły i uciec do domu.

Wiem, że to przejdzie, że będzie łatwiej jak trochę odpocznę.
Wiem, że zaczęłabym tęsknić za pracą.
Może czas na zmianę. A może to jesień:)

niedziela, 07 października 2012
Jesiennie
Olga niebawem skończy 3 lata. Nie będę oryginalna bo stwierdzę: nie wiem kiedy to minęło. Niby pamiętam wiele, okres kiedy była niemowlakiem, maluszkiem ale tak szybko to minęło..
Teraz mam w domu małą dziewczynkę, która wciąż mi powtarza, że jest już duża.
Żałuję, że zaniedbałam pisanie bloga, chwile umykają tak szybko, może warto byłoby jednak spróbować coś zatrzymać na dłużej, choćby tylko nastrój minionych dni.
sobota, 31 lipca 2010
rewolucja czyli zostałam mamą:)
Tyle się działo, od ostatniego wpisu, ale najważniejsza wiadomość, to ta  że zostałam mamą:) Choć czasem jeszcze trudno mi w to uwierzyć, jestem mamą siedmiomiesięcznej Olgi.

Mała urodziła się 24 grudnia 2009 roku o 20.05 - wybrała sobie odpowiedni czas:) Cóż mogę powiedzieć, to były niezwykłe święta. Pod choinkę dostałam najwspanialszy prezent. Zakochałam się w niej od początku, a momentu kiedy lekarz położył ją na moim brzuchu nigdy nie zapomnę.
Długo czekałam na jej przyjście, a teraz z trudem przypominam sobie chwile jak jej nie było.
Pojawienie się dziecka, to prawdziwa rewolucja... często to słyszałam, a teraz doświadczam tego na własnej skórze.
No i jestem bardzo szczęśliwa:)
czwartek, 16 października 2008
Biję się w pierś
Nie wiem dlaczego może brak mi systematyczności, odwagi...
Zaniedbałam znowu okropnie bloga i często choć mam już w głowie nową notkę, nie trafia ona w finale w wirtualną przestrzeń.

Sporo czasu ostatnio spędzam w pracy i kiedy w końcu mam wolny dzień, trudno mi się zmobilizować do spędzenia czasu przed komputerem.


Dużo ciekawych lektur za mną - pewnie wszystkie już nie zostawią tutaj swojego śladu, ale kilka najważniejszych musi.

Czy coś się zmieniło na plus u mnie? Jakieś drobne, malutkie życiowe sukcesy?

Polubiłam siłownie - staram się raz w tygodniu ją odwiedzać.
Zaplanowałam, że zaczynam naukę języka rosyjskiego, po bardzo długiej przerwie - kilkunastoletniej chyba - ale marzy mi się że czytam powieść rosyjską w oryginale. Może za jakiś czas tak będzie:) 
Staram się bardziej dbać o siebie, być dla siebie bardziej wyrozumiała, mnie się denerwować - choć nie zawsze mi się udaje, ale przynajmniej myślę o tym;)




czwartek, 07 sierpnia 2008
Lato
Mam za sobą prawie już cały  urlop, a nadal tęsknię za letnimi wakacjami...
Może to przez pogodę, która jest nieprzewidywalna i ostanio było trochę bardziej jesiennie niż letnio.

Tęsknię za latem z mojego dzieciństwa, gdy czas płynął leniwie, dwa miesiące wakacji to był zaczarowany czas. Tamto lato kojarzy mi się z długimi dniami, smakiem truskawek i arbuza, no i ciepłym słońcem od którego płowiały mi włosy.

Poczułam się trochę jak staruszka wspominająca dawne, lepsze czasy:)
Tak jak w powieści Margaret Atwood "Ślepy zabójca". Jest tam taki framgment, który bardzo przemawia do mojej wyobraźni:

"Lato przyszło na poważnie, sadowiąc się nad miastem jak zupa - krem. Malaryczna pogoda, kiedyś taka była; choleryczna pogoda. Drzewa, pod którymi chodzę, to wędrujące parsole, papier wilgotnieje pod mioimi palcami, słowa które piszę, warzą się na końcach jak szminka na starzejących się ustach. Wspinaczka po schodach sprawiła, że wyrósł mi wąs z potu".


sobota, 07 czerwca 2008
Podróż wyzwanie:)
Jutro wyruszam w dorgę. Wsiadam w autobus i czeka mnie długa podróz jakieś 20 godzin drogi. Jadę na tydzień do Danii, do miasta Aalborg.
To dla mnie taka wyprawa-wyzwanie, bo jadę tam sama, wprawdzie jest to wyjazd służbowo-szkoleniowy, ale będę zdana tylko na siebie i na swoje umiejętności językowe, co mnie chyba przeraża najbardziej;)
Będę odwiedzała bibliotekę zaprzyjaźnionej wyższej szkoły w mieście Aalborg, wyzjazd zapowiada się bardzo ciekawie. Cieszę się ogromnie, choć też trochę denerwuję, jak będzie i jak sobie poradzę.

Miasto już mi się podoba i na pewno będzie co oglądać:)












piątek, 09 maja 2008
Kłopotliwe klucze, czyli o wpadkach życia codziennego
Muszę dziś po pracy dorobić cały zestaw kluczy, bo wczoraj straciłam swoje klucze do domu. Stało się to w windzie, bardzo pechowo i do końca nie rozumiem jak.
Dojeżdżałam już na swoje 10 piętro i zaczęłam szukać kluczy w torbie (bo ja niestety mam zawsze z nimi problem, muszę je odkładać w jedno miejsce, bo potem szukam godzinami) wyciągnęłam je i jakimś trafem wyleciały mi z ręki. Śledziłam zdziwona ich lot, który zakończył się w szczelinie między drzwiami... jęknęłam w myślach "tylko nie to" i usłyszała jak moje klucze szybują w dół.
I to by było na tyle.
Czasem mam wrażenie że jakoś przyciągam do siebie takie sytuacje, kłopotliwe i niezręczne. Czy ktoś też tak ma?


sobota, 12 kwietnia 2008
Muzycznie
Za oknem mleczna mgła, a ja z kawą przy komputerze, nie muszę się dziś śpieszyć w końcu udało się mam wolną sobotę. To lubię:)
W planach na dziś kawa z siostrą, a wieczrem kino i film Once.

A chciałam zupełnie o czymś innym...Miało być o muzyce.



Ostatnio wieczorami w naszym domu rozbrzmiewa męska muzyka klanu Waglewskich. Polecam.
Świetnie się słucha i śpiewa - przetestowane przeze mnie i M. (ciekawe co na to nasi sąsiedzi, na razie wytrzymują).
Płyta ładnie wydana - z książeczką, w której rozmowy z Wojciechem Waglewskim i jego synami Fiszem i Emade, oraz teskty piosenek.
Ja najbardziej polubiłam tytułową Męską muzykę, Majty, Wakacje i Chromolę.

Chyba tęsknię za taką niedzielą:

Chromolę

W niedzielę to nie widać mnie za wiele.
Się nie golę - chromolę.

Nie widać w ogóle.
Do środka się tulę,
Do siebie się tulę,
Do wewnątrz się tule.

Nie widać mnie wcale.
Na zewnątrz się nie palę,
Do świata się nie palę,
Nie palę się wcale...chromolę.

(sł. i muz. piosenki W. Waglewski)

I choć to męska muzyka, to polecam też kobietom,  bo jak śpiewa Wojciech Waglewski :
"(..) bo muzyka ni więcej ni mniej
Jest rodzaju żeńskiego i kobiety mnóstwo w niej".

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5